Dialog damsko – męski

On: Marek Pelc

Ona: Bożena Pierga

Marku, jeszcze raz dziękuję za wyśmienitą zabawę :-)))

Dramat w kilku odsłonach:

On (Marek)

Ona (Bożena)

Główny bohater: Maciej, co przy nim panny krzyczały „Jeju!!!”, a przynajmniej tak wieść gminno-poetycka niosła

Ona: Wiosnę czuć... [...]

 

On:

Czuć, czuć...

Poczuł ją też Maciej,

gdy zdejmował gacie.

Panny oprócz "jeju",

też wrzeszczały "ja cie".

 

Ona:

Maciej ma na swoim punkcie

chyba trochę fioła.

Więc pewności nie ma wcale,

kto naprawdę wołał.

Czy to panien głos rozbrzmiewał,

czy Macieja własny?

Jako że nie było świadków

fakt ten jest niejasny…

 

On:

Zróbmy hipotezę,

jak w przedmiotach ścisłych.

Że to wrzasnął Maciej,

aż mu oczy wyszły.

Po tym, co zobaczył,

trudno, że zdziwiony.

Dziesięć centymetrów…

w stanie pobudzonym!

 

Ona:

A może zamarzył,

by mieć klejnot duży,

licząc, że się panna

w rozmiarze zadurzy.

Długość nie gra roli,

to zwykła pomyłka.

Gdy chcesz zdobyć pannę,

zacznij nie od tyłka.

Choć cielesność ważna

dla płci pięknej wielce,

miast machać organem,

otwórz Maćku serce!

 

On:

Maciej wszak jest mądry,

posłuchał Bożenki.

Biegiem do kwiaciarni,

„wiecheć” nabył wielki.

Zaś u jubilera,

nie chciał się targować,

diament jak pół śliwki,

do kieszeni schował.

 

Ona:

Oj, Kochany Maćku,

cudnie, że chcesz słuchać,

lecz to jeszcze nie to...

Nadstaw dobrze ucha.

Klejnoty są piękne,

kwiat miły podarek,

lecz nie tego uczą

nauki prastare.

Nie bądź ciągle w głowie,

kieruj się uczuciem.

Trzeba się otworzyć

na tej panny czucie.

Także złość kobiecą

musisz przyjąć umieć.

Co ważne: nie próbuj

nawet jej zrozumieć.

To siła tajemna i

niezwykła wielce.

Będzie Cię wzbogacać,

gdy otworzysz serce.

Odsłoni przed tobą

blasków pełną gamę,

gdy ufając sobie,

zobaczysz w niej damę.

Kiedy dasz się ponieść

emocjom prawdziwym,

odkryje przed Tobą

niepojęte dziwy.

Poznasz, czym jest rozkosz

w całym twoim ciele.

Aż z ust Ci wypłynie:

„Kobieto... Aniele...”

Doświadczysz męskości

we wszystkich kolorach.

Nie ma co się wahać,

już najwyższa pora!

 

On:

Maciej słucha… słucha,

pragnie się otworzyć.

Pojąć nie zamierza,

bo mógłby nie dożyć.

Chwil tych, obiecanych,

jak rozkosze z nieba.

Tego tylko pragnie…

prócz igrzysk i chleba.

Prawda, ta prastara,

co tu o niej mowa.

Nie jest ach niestety,

taka kolorowa.

Dama, tak – nie przeczę,

jest wielką zagadką.

Maciej myśli jednak:

”byle poszło gładko”.

Mocno się obawiam,

czy nie trafiam w sedno.

Bo facetom w głowie,

zawsze tylko jedno!

 

Ona:

Na tym chyba główny

polega ambaras.

Że chcemy by gładko

poszło tak od zaraz.

A czasem potrzebna

cierpliwości krztyna,

by mogła zaufać

mężczyźnie dziewczyna.

Maciej musi pojąć,

że żaden impetyk

nigdy tak naprawdę

nie zdobył kobiety.

Nawet jeśli jemu

w głowie tylko jedno,

dobrze jak załapie,

co stanowi sedno.

To jest Maćka wybór:

chce napięcie spuścić

czy też w uniesieniu

cały się rozpuścić.

Pierwsze znacznie szybsze,

lecz potem jest nul,

za to po tym drugim

czuje się jak król.